Warszawa - Wilanów, 22 lipca 2008
Szczęść Boże! Nie można było inaczej przywitać publiczności, jak tymi właśnie słowy, obok kościoła św. Anny i na tle Dzwonnicy Trzeciego Tysiąclecia i obok dzwonów przygotowanych do zawieszenia w Świątyni Opatrzności Bożej w warszawskim Wilanowie. Wcześniej instrument stał kilka godzin tuż przy wjeździe do Pałacu Wilanowskiego dając kilka krótkich pokazów. Zdziwienie i aplauz zyskiwał nie tylko instrument, ale i pomysł Festiwalu. Wielu warszawiaków dziwiło się i żałowało, że nie gramy w centrum Warszawy. Stolica niestety ma swoje wymagania formalne i medialne, którym finansowo nie byliśmy w stanie sprostać. Kameralny recital Moniki Kaźmierczak dla około 200 słuchaczy miał w tym miejscu jednak szczególną atmosferę. Być może sprawiły to ustawione przez księdza prałata dr Waldemara Macko, ławki. Ksiądz proboszcz okazał się człowiekiem znającym carillony ze swoich licznych podróży po Europie i przy każdej okazji zaprasza Festiwal do siebie ponownie. Być może będzie kiedyś okazja poświecić Tour de Carillon repertuarowi inspirowanemu sakralnie – na pewno wtedy wrócimy pod Dzwonnicę Trzeciego Tysiąclecia. Być może, będące obecnie w remoncie, przepiękne tarasy na tyłach Pałacu Wilanowskiego zostaną udostępnione dla publiczności podczas dużego koncertu z udziałem carillonu, koncertującego w ramach Tour de Carillon 2009.
Recital Moniki Kaźmierczak wysłuchany został z wyjątkową uwagą i skupieniem. Mistrzowską kasę solistka pokazała w brawurowo wykonanym na bis, Libertangu Astora Piazzolli.
