Dzwony są szczególnym dziełem rąk ludzkich. Niekiedy przypisuje im się nadzwyczajną moc, albo traktuje się je jak żywe istoty. W różnych językach mówi się, że dzwon ma „serce”, „duszę” albo „język”. Dolna krawędź kielicha (klosza, płaszcza) dzwonu bywa nazywana „ustami” i często powiada się, że dzwon „gra”, „śpiewa”, „wydaje głos”.
Dzwony narodziły się najprawdopodobniej na Wschodzie. Już około 4 tysiące lat temu używano ich w Babilonie i Chinach. Tradycyjnie nieruchome dzwony azjatyckie, odlewane na Dalekim Wschodzie z brązu lub żeliwa, osiągały znaczne rozmiary i bywały bardzo bogato dekorowane. Uważa się, że w starożytnym świecie najlepsze były dzwony chińskie. Właśnie Chińczycy jako pierwsi zaczęli używać dzwonów w charakterze instrumentów muzycznych. Do starożytnej Grecji dzwony trafiły zapewne z Bizancjum. Wykorzystywano je również w imperium rzymskim. Po jego upadku o dzwonach w Europie jakby zapomniano. Ponownie pojawiły się na starym kontynencie w basenie Morza Śródziemnego w VI wieku. Z początku były to małe dzwony wykonane z zagiętej blachy miedzianej. W zasadzie używano ich tylko w klasztorach - do zwoływania mnichów na modlitwy i wewnątrz kościołów - w celu akcentowania najważniejszych części nabożeństw. Ich wygląd i dźwięk musiały przypominać dzwony pasterskie używane do dzisiaj w niektórych górskich rejonach Europy. Pierwsze ludwisarnie, w których dzwony odlewano z brązu spiżowego funkcjonowały w klasztorach. W miarę doskonalenia sztuki ludwisarskiej powstawały dzwony coraz większe i coraz lepsze. Donośniejszy dźwięk dzwonów pozwolił używać ich na otwartej przestrzeni i dzięki temu trafiły one na wieże, zyskały nowe zadania i stały się bardziej popularne. W odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na dzwony pojawili się ludwisarze - najpierw wędrowni rzemieślnicy, którzy z czasem zakładali w większych miastach stałe warsztaty. W średniowiecznej Europie Zachodniej rozpowszechniły się dzwony kołysane, podczas gdy dzwony nieruchome zdominowały kościoły obrządku wschodniego.
Opis dzwonu, można skwitować lapidarnym stwierdzeniem, że „dzwon jaki jest każdy widzi” ... i słyszy. Jednak poważne podejście do tego zagadnienia wymaga prawdziwie wszechstronnego spojrzenia. Po pierwsze - dzwony są specyficznymi instrumentami muzycznymi, należącymi do grupy instrumentów perkusyjnych, samodźwięcznych (tzw. idiofonów). Po drugie - dzwony to odlewy. Ich trwałość i jakość głosu zależy od składu stopu i stopnia rozwoju technologii w danym warsztacie ludwisarskim. Po trzecie - dzwony jako dzieła sztuki są związane ze stylem artystycznym epoki, w jakiej powstawały. Po czwarte wreszcie - dzwony są obiektami historycznymi, które w określony sposób funkcjonują w życiu religijnym i kulturowym danej społeczności.
Dzwon jest jedynym instrumentem muzycznym, dla którego naturalnym miejscem koncertowania jest otwarta przestrzeń. Od blisko tysiąca lat dźwięki dzwonów współuczestniczą w kształtowaniu charakteru miast, podobnie jak budynki rzeźbią krajobrazy placów i ulic. Głos dzwonu nie jest pojedynczym, czystym dźwiękiem, lecz składa się z wielu tonów składowych. Najniższy ton nazywany jest podstawowym, obok niego występują jeszcze tony harmoniczne - tzw. alikwoty, o częstotliwościach będących całkowitymi wielokrotnościami tonu podstawowego oraz tony nieharmoniczne. Wzajemne relacje pomiędzy natężeniami najsilniejszych tonów składowych decydują o barwie dźwięku danego instrumentu. Szczególną własnością dzwonu jest to, że jego tony składowe współbrzmią ze sobą, tworząc dla ucha określony akord muzyczny. W przypadku większości dawnych dzwonów jest on najczęściej zbliżony do tonacji molowej. Oceniając strój muzyczny starych dzwonów, trzeba jednak mieć na uwadze, że w przeszłości posługiwano się skalami muzycznymi innymi niż obecnie. Dopiero w 1985 roku, w słynnej królewskiej ludwisarni Koninklijk Eijsbouts w Asten w Holandii, udało się po raz pierwszy w historii stworzyć dzwon prawdziwie durowy. W analizie głosu dzwonu durowego wybija się tercja wielka, w odróżnieniu od dzwonu klasycznego, gdzie słyszymy brzmienie molowe z tercją małą. Źródłem brzmienia durowego jest specjalny profil dzwonu. Jego cechą rozpoznawczą jest charakterystyczna wypukłość, wyraźnie widoczna w środkowej części płaszcza. Do jego zaprojektowania i wykonania holenderscy ludwisarze wykorzystali współczesną, zaawansowaną wiedzę z dziedziny nauk ścisłych i najnowsze dostępne zdobycze techniki.
Głos każdego dzwonu zależy w pewnym stopniu od sposobu gry. Nieruchomy dzwon uderzany sercem (taką technikę gry na Pomorzu zwano bajrowaniem) brzmi inaczej niż gdy ten sam dzwon jest kołysany. Znaczenie ma też miejsce i siła uderzenia oraz materiał, z którego wykonane jest serce. Dla wrażeń słuchowych ważne są również warunki zewnętrzne: ukształtowanie otworów okiennych i wymiary dzwonnicy, układ budynków w pobliżu słuchacza, a nawet pogoda. Temperatura zmienia bowiem własności akustyczne dzwonu, a wilgotność powietrza ma wpływ na proces rozchodzenia się dźwięku.
Do tego, aby wygrywać utwory muzyczne nie wystarczy oczywiście jeden dzwon, potrzeba ich więcej. Taki zestaw, co najmniej 25 dzwonów, których dźwięk pokrywa dwie pełne oktawy w układzie chromatycznym nazywa się carillonem (używa się czasem spolszczonej wersji tej nazwy: karylion). Carillony są największymi instrumentami muzycznymi - bywa, że łączna masa wszystkich dzwonów przekracza 100 ton. Dzwony carillonowe (tak jak inne instrumenty muzyczne) są specjalnie strojone - nie tylko wewnętrznie, ale również między sobą. Wymagana do tego precyzja sprawia, że tylko niewielka część ludwisarni podejmuje się budowy carillonów.
Ogólne zasady odlewania dzwonów zostały opublikowane już w 1110 roku przez benedyktyna Teofilusa. Jednak każdy szanujący się ludwisarz dążył do wypracowania swojej własnej metody. Zdobyte doświadczenia przekazywał swoim następcom. W ten sposób funkcjonowały dwu-, trzypokoleniowe warsztaty ludwisarskie, które rozwinęły własne, pilnie strzeżone przed konkurencją technologie. Najważniejszym problemem w pracy ludwisarza było znalezienie kompromisu między jakością dźwięku dzwonu a jego trwałością. Decydujące znaczenie ma skład stopu. Jednakże pole manewru jest tu dość ograniczone, bowiem to, co poprawia akustykę instrumentu i czyni głos dzwonu bardziej dźwięcznym powoduje jednocześnie, że staje się on bardziej kruchy, trudniejszy w obróbce i podatny na pęknięcie w czasie eksploatacji. Brzmienie dzwonu poprawiano także modelując jego profil (kształt i grubość płaszcza). Dziś rozróżnia się rozmaite profile charakterystyczne dla różnych epok historycznych i obszarów Europy. Jak się okazuje, nie bez znaczenia dla jakości instrumentów są również takie szczegóły jak na przykład rodzaj gliny wykorzystywanej do budowy form odlewniczych, a nawet gatunek drewna, którym opalano piec. Poza samą czaszą instrumentu ważne są także wymiary wykuwanego z żelaza serca i sposób jego zawieszenia.
Ludwisarze troszczyli się nie tylko o akustykę dzwonów. Modelując formę instrumentu starali się ją również ozdobić, zgodnie z trendami epoki pod wpływem których pozostawali sami twórcy albo fundatorzy. Zastanawiać może to dążenie do zdobienia instrumentów, które przeznaczone były przecież do zawieszenia na wysokich, niedostępnych dla ogółu wieżach, daleko poza zasięgiem wzroku. Najstarsze dzwony zdobione są bardzo skromnie, często pozbawione są także inskrypcji, czym sprawiają prawdziwy kłopot badaczom starającym się je wydatować. O ich starodawnym rodowodzie świadczy najczęściej obła prymitywna forma, przypominająca kształt ula, a w przypadku młodszych instrumentów wydłużony kielich tulipana. Inskrypcje, gdy już wreszcie pojawiły się na dzwonach pełniły obok funkcji informacyjnej również rolę ozdoby. Zdarzało się wręcz, że w czasach gdy znajomość pisma pozostawała bardzo elitarną umiejętnością, powstawały napisy, które składają się po prostu z przypadkowych liter, albo nawet znaków naśladujących litery. Bywa też, że dzwony z tego okresu mają co prawda napisy niosące jakieś treści, ale wykonane są one w odbiciu lustrzanym. Już pod koniec średniowiecza na dzwonach pojawiają się właściwe zdobienia: najczęściej są to motywy religijne (krzyże, figury świętych, sceny biblijne), herby fundatorów. Wykorzystywano również odciski monet, a nawet fragmentów roślin. W tym czasie twórcy dzwonów przestają być anonimowi - pojawiają się gmerki ludwisarzy, albo w inskrypcjach podane są ich nazwiska. W renesansie zmienia się kształt liter -gotycką minuskułę zastępuje majuskuła. Najobficiej zdobione są z reguły dzwony barokowe. Na instrumentach z tego okresu rośnie również długość inskrypcji, które coraz częściej skupiają się na wychwalaniu zalet fundatorów, stając się czymś na kształt ich epitafiów.
Niezwykle istotna rola jaką powierza się dzwonom w religii (chrześcijańskiej i buddyjskiej) - wstawiennictwo i pośredniczenie w modlitwie ludzi do Boga - sprawia, że dzwonom, tak jak ludziom nadaje się imiona (np. Maria), lub nazwy symboliczne (np. Gratia Dei - Łaska Boża) i zaopatruje w inskrypcje, niosące intencje lub wezwania. O wyjątkowości dzwonu świadczy przy tym fakt, że jest to jedyny przedmiot, który podlega obrzędowi chrztu - na podobieństwo chrztu człowieka. W średniowieczu porównywano kształt dzwonu do szaty zakonnej, podkreślając w ten sposób również moralizatorskie znaczenie dźwięku dzwonów. Niekiedy, przyrównywano wręcz głos dzwonu dobiegający z wysokiej wieży do głosu samego Boga, z nieba napominającego grzesznych ludzi (Tuba Dei). Specjalne zasady określały liczbę dzwonów w zależności od rangi kościoła. Jeśli było ich więcej, wówczas pełniły różne funkcje, z czym wiązały się ich nazwy zwyczajowe (np. Dominicalis, Ferialis, Pogrzebowy) niezależne od nadanych wcześniej imion. Sporym szacunkiem i zaufaniem społecznym cieszyły się osoby sprawujące funkcje dzwonników. Niezależnie od tego, było to kiedyś dość intratne zajęcie.
Dzwony pełniły także bardzo ważne funkcje w sferze świeckiej. To właśnie głosy wielu różnych dzwonów regulowały rytm życia w średniowiecznym mieście. Pory dnia ogłaszano biciem w dzwony zegarowe zanim jeszcze pojawiły się pierwsze zegary wieżowe. Dzwony miejskie dawały sygnały do otwierania i zamykania bram, gaszenia świateł i kończenia biesiad. Tego, kto nie usłuchał i po tzw. dzwonie piwnym przesiadywał w karczmie czekały srogie kary. Dzwony ratuszowe rozpoczynały targi i zwoływały rady. Dzwon na trwogę (alarmowy) ostrzegał mieszczan przed zagrożeniami, a zasady jego używania regulowały surowe przepisy. W większych miastach, mających prawo do własnego kata, jeden z dzwonów, zwany był dzwonem skazańców lub grzeszników. Jego dźwięk towarzyszył publicznym egzekucjom wykonywanym na rynku.
Największe, najbardziej donośne dzwony stanowiły dla mieszczan powód do dumy, były swoistą wizytówkę grodu dając przyjezdnym świadectwo pozycji miasta i zamożności fundatorów. W wyjątkowych chwilach bito we wszystkie dzwony w mieście, łącznie z tymi największymi. Ich głosy obwieszczały ważne wydarzenia, uświetniały obchody świąt i witały najdostojniejszych gości. Dzwony integrowały lokalną społeczność. Niegdyś miejsce urodzenia lub zamieszkania określano jako np.: „pod dzwonami kościoła świętego Jakuba”. Głosy dzwonów jednoczyły więc ludzi wokół wspólnych spraw, zarówno codziennych i całkiem przyziemnych, a w chwilach szczególnych także tych najbardziej uniwersalnych i wzniosłych.
Stare dzwony, które są wciąż używane, stanowią dziś żywe dziedzictwo przeszłości. Przywołują nam one prawdziwe głosy z dawnych czasów, głosy które wcześniej towarzyszyły pokoleniom naszych przodków. Szczególnie poruszający jest dźwięk wielkich dzwonów historycznych: w Krakowie - Zygmunta, a w Toruniu - Tuba Dei. Przypomina on o dawnych dziejach, ale także znakomicie akcentuje nowe, doniosłe wydarzenia i podkreśla ich znaczenie oraz dodaje powagi uroczystościom najwyższej rangi. Takie dzwony są powszechnie rozpoznawanymi symbolami najcenniejszych wartości: trwałości, tradycji i majestatu Rzeczpospolitej. Ogromem i potęgą głosu instrumenty te budzą podziw dla swych twórców i szacunek dla niegdysiejszych fundatorów. Ta przysłowiowa trwałość i potęga dzwonów kontrastuje w zestawieniu z kruchością naszej, człowieczej natury.
Jednak wbrew naszym wyobrażeń, nawet te najstaranniej ulane instrumenty wykonując swoją pracę ulegają mimo wszystko zużyciu. W każdym dzwonieniu oddają nam cząstkę swojego istnienia. Czas życia dzwonu kołysanego określa się na około 500 lat, a serca na około 100 lat. Poza niebezpieczeństwami wynikającymi z niewłaściwych warunków eksploatacji poważnym zagrożeniem dla dzwonów, zwłaszcza tych zawieszonych na wysokich wieżach, były zawsze żywioły naturalne: burze, wichury, pożary. Także wojny i rozmaite rewolty unicestwiły wiele cennych instrumentów. W dawnych wiekach zabór dzwonów przez najeźdźcę symbolicznie przypieczętowywał podbój miasta. Z drugiej strony nie bez znaczenia była materialna wartość kruszcu, zwłaszcza, że dzwony można było przelać na działa. Wszystko to sprawia, że najstarszych i największych dzwonów nie zachowało się wiele. Dzwony, zarówno te realne, jak i te nieistniejące, są wdzięcznym tematem licznych legend i baśni. Czasem trudno jest stwierdzić co w nich jest prawdą, a co tylko mitem.
Największe tradycje w dziedzinie sztuki ludwisarskiej mają w Polsce trzy miasta: Kraków - mogący poszczycić się wspaniałymi, historycznymi dzwonami kościoła mariackiego i wawelskiej katedry, wśród których największym i najważniejszym jest oczywiście królewski Zygmunt; Gdańsk - który w czasie drugiej wojny światowej stracił niestety swój cenny zbiór zabytkowych dzwonów, ale dzisiaj, tak jak dawniej, znów słynie w całej Rzeczpospolitej dzięki carillonom - unikalnym w skali kraju instrumentom muzycznym i Toruń - którego czerwone wieże zawsze rozbrzmiewały srebrnymi dźwiękami dzwonów najwyższej próby, wśród których jest Tuba Dei - największy dzwon średniowiecznej Polski i jeden z niewielu ocalałych wielkich gotyckich dzwonów Europy.
Dzwon Tuba Dei (czyli Trąba Boża) został odlany w Toruniu w 1500 roku. Było to z pewnością ważne wydarzenie związane z obchodami Roku Jubileuszowego. Ten olbrzymi instrument o masie 7,5 tony, dolnej średnicy 2,20 metra i wysokości wraz z koroną 2,1 m od ponad 500 lat wisi na wieży katedry śś. Janów. Pomimo swego dostojnego wieku wciąż rozbrzmiewa pełnym głosem. Tonem podstawowym Trąby Bożej jest dźwięk gis z oktawy małej. Tuba Dei jest surowy w swym zewnętrznym wyglądzie. Zdobią go 4 nieduże płaskorzeźby o wysokości około 34 cm. Są to postacie patronów świątyni: św. Jana Chrzciciela, będącego jednocześnie patronem miasta i św. Jana Ewangelisty oraz św. Barbary i św. Katarzyny. Korona dzwonu ma postać sześciu plecionych warkoczy. Motyw ten był powszechnie stosowanym przez średniowiecznych ludwisarzy elementem zdobienia. Górną część płaszcza dzwonu obiega łacińska inskrypcja wykonana gotycką minuskułą, której treść po przetłumaczeniu brzmi: „roku pańskiego 1500, 22 dnia września ja, trąba boża ku chwale boga i świętych janów chrzciciela i ewangelisty, patronów tej świątyni, zostałam odlana”. Ulanie Tuba Dei świadczy o najwyższych umiejętnościach jego anonimowego twórcy. Jest również dowodem wysokiej świadomości kulturalnej, ambicjach na europejską skalę i znacznej majętności ówczesnego mieszczaństwa toruńskiego, które było fundatorem dzwonu. Jest to dzieło odlewnicze tej miary, co słynne romańskie Drzwi Gnieźnieńskie z XII wieku, czy też renesansowy dzwon Zygmunt z katedry na Wawelu (ulany w 1520 roku, o masie około 10 ton i dolnej średnicy 2,42 metra). Obok toruńskiego Tuba Dei w Europie zachowało się jeszcze zaledwie tylko kilka dzwonów gotyckich o masie powyżej 7 ton (2 w Niemczech i po 1 w: Belgii, Francji, Holandii i Szwajcarii). Trąba Boża jest kołysana tradycyjnie - przez dzwonników. Jej głos rozbrzmiewa nad miastem tylko w wyjątkowych chwilach, zaledwie kilka razy w ciągu roku.
Niegdyś Tuba Dei miał w Toruniu godnych siebie towarzyszy. Wymienić tu trzeba przede wszystkim gotycki dzwon Siostrzany z 1437 roku, o masie około 4 ton, który był zawieszony na wieży świętojańskiej do 1943 roku, kiedy został zarekwirowany na cele wojenne i zniszczony. Równie okazały (około 3 ton) średniowieczny (połowa XV wieku) dzwon z kościoła św. Jakuba, wywieziony został w 1703 roku podczas wojen szwedzkich do Uppsali. Najstarszym wśród zachowanych toruńskich dzwonów, z uwidocznioną w inskrypcji datą ulania - 1386, jest św. Wawrzyniec z kościoła mariackiego. Jest to jeden z nielicznych, wciąż regularnie używanych XIV-wiecznych dzwonów w Polsce. W sumie w granicach dawnego Torunia zachowało się 18 historycznych dzwonów, tylko 8 z nich jest obecnie używanych, a 3 dzwony są niestety trwale uszkodzone (pęknięte). Wśród tych 18 zabytkowych instrumentów jest 5 średniowiecznych, 7 barokowych i 6 XIX-wiecznych dzwonów. Głęboki, dostojny dźwięk Tuba Dei z łatwością rozpoznawany jest w chórze toruńskich dzwonów.
W kulturze zachodniej obok dzwonów kołysanych występują także dzwony nieruchome. Pierwotnie wchodziły one w skład zegarów wieżowych, które z początku nie miały jeszcze tarcz ani wskazówek. Jednak gdy w XIV wieku na wieżach zaczęły pojawiać się pierwsze tarcze zegarowe bynajmniej nie porzucono idei dzwonów zegarowych. Również i dzisiaj używa się ich do wybijania mijających godzin i kwadransów. Z czasem ten prosty system dzwonu godzinowego i kwadransowego zaczął się rozrastać o kolejne instrumenty, wygrywające o określonych porach proste melodyjki. W ten sposób powstały kuranty. Kolejnym krokiem było stworzenie carillonu - takiego zestawu dzwonów, na którym można by było zagrać bardziej skomplikowane utwory muzyczne. Najstarszy sposób automatyzacji (programowania) muzyki polegał na odpowiednim rozmieszczeniu na obwodzie bębna kołków - zwanych sztyftami. W trakcie obrotu bębna kołki uruchamiały dźwignie linek połączonych z młotkami przy odpowiednich dzwonach. Opracowano również carillony w wersji koncertowej, na których można nie tylko odtwarzać utwory wcześniej zapisane. Są one wyposażone w stół gry - tzw. kontuar, na który składają się klawiatury ręczne (manuały) i pedał. Kontuar carillonisty połączony jest za pomocą cięgieł z sercami dzwonów. Niekiedy, wybrane dzwony (zwykle te większe) mają również możliwość kołysania.
Najwięcej carillonów znajduje się w Stanach Zjednoczonych i Holandii (mniej więcej po 200) oraz w Belgii (około 100). W Holandii również znajdują się najlepsze odlewnie carillonów, chociażby wspomniana już słynna królewska ludwisarnia Koninklijk Eijsbouts w Asten, która wykonuje carillony składające się z dzwonów molowych bądź durowych.
Nie tylko zabytkowe instrumenty mają duszę. Także współczesny carillon, jeśli znajdzie się w starannie dobranym otoczeniu, może wytworzyć w tym miejscu dodatkowy czar, ożywić genius loci. Dzięki temu miasto odróżnia się od innych podobnych i nabiera indywidualnego charakteru. W wielu przypadkach carillony, kuranty lub nawet pojedyncze dzwony stały się symbolami swoich miast i na stałe wrosły w ich tradycję.
W Polsce dwa czynne carillony znajdują się w Gdańsku. Zostały one odlane w holenderskiej ludwisarni Eijsbouts i nawiązują do starych tradycji. Carillon z wieży kościoła św. Katarzyny, skompletowany w latach 1989-1998 r. znajduje się na miejscu 35-dzwonowego carillonu z XVIII wieku, który także wykonany był w Holandii. Z kolei carillon z 2000 r. zawieszony na wieży Ratusza Głównomiejskiego przypomina o słynnym holenderskim XVI-wiecznym kurancie złożonym z 15 dzwonów. W 2006 roku XV Światowy Kongres Carillonowy (który jest zwoływany raz na 2 lata) po raz pierwszy odbył się w Polsce - właśnie w Gdańsku.
Obecnie największym dzwonem carillonowym na świecie jest burdon (najcięższy dzwon w zestawie, o najniższym tonie) z nowojorskiego Laura Spelman Rockefeller Memorial Carillon, który jest umieszczony na wieży kościoła Riverside w Nowym Jorku. Jego masa sięga 18,6 t, a średnica 3,09 m. Burdon ten został odlany w 1925 roku przez odlewnię Gillet & Johnston. Laura Spelman Rockefeller Memorial Carillon, po rozbudowie w 1956 roku (van Bergen) jest najcięższym tego rodzaju instrumentem na świecie. Łączna masa jego 74 strojonych dzwonów wynosi 102 t. Ludwisarnia Gillet & Johnston wykonała także kolejne wielkie karyliony, m.in. w Chicago (93 t) i w Wellington (70 t). Burdon tego ostatniego, ważący 12,5 t, jest zarazem największym używanym dzwonem półkuli południowej. Największą obecnie liczbę dzwonów (77) w pojedynczym instrumencie osiągają dwa carillony. Jeden z nich znajduje się w amerykańskim stanie Michigan, w Kościele na Wzgórzach (Kirk on the Hills) w Bloomfield Hills, drugi w południowo-koreańskim Taejon, w Hyechon College. Najliczniejszy w dzwony (76) europejski carillon, wykonany w Apoldzie i Metz, znajduje się na Roter Turm w Halle. Wszystkie wymienione instrumenty zdystansuje carillon, który powstaje w Newport (Stany Zjednoczone). Gdy zostanie ukończony, będzie liczył w sumie 84 dzwony. Ma on wejść w skład Pomnika Tysiąclecia. Jego burdon, ważący 33,4 t World Peace Bell został odlany w 1998 roku w ludwisarni Pierre Paccard w Annecy, we Francji. Najlepiej jakościowo wykonanym wielkim carillonem jest największy europejski instrument tego rodzaju, który znajduje się w Grote Kerkstoren, w holenderskim Dordrechcie. Składa się z 67 strojonych dzwonów o łącznej masie 52 ton. Masa jego burdonu wynosi 9,8 tony. Carillon ten został odlany w 1965 roku (powiększony w 1999 r.), we wspomnianej już królewskiej ludwisarni Eijsbouts z Asten. Oprócz carillonów wieżowych istnieją również, na ogół znacznie mniejsze, carillony mobilne (tzw. podróżujące), które są zainstalowane na ruchomej platformie i dają możliwość odbywania tourné. Są one szczególnie popularne w Holandii.
Najsłynniejszym i największym na świecie dzwonem zegarowym jest londyński Big Ben o masie 13,72 t i średnicy 2,74 m. Zawieszony jest on na wieży zegarowej parlamentu brytyjskiego (Westminster) i służy do wybijania godzin. Poczynając od wigilii Bożego Narodzenia 1923 roku jego głoś można usłyszeć na antenie BBC (Brytyjskiej Korporacji Radiofonicznej). Big Ben został odlany w 1859 roku, w angielskiej ludwisarni Whitechapel Bell Foundry. Od nazwy tego dzwonu przyjęło się również nazywać słynny londyński zegar mianem Big Ben. Oprócz dzwonu godzinowego zegar posiada również kuranty, które odgrywają melodię zwiastującą wybicie pełnej godziny. Do najsłynniejszych kurantów zegarowych zalicza się również te z moskiewskiego kremla.
Kolejnym dzwonem, którego głos szeroko rozpowszechniły media był Dzwon Wolności, którego 4 uderzenia rozbrzmiewały pod koniec każdej audycji Radia Wolna Europa. W 1950 roku dzwon ten został podarowany przez USA Berlinowi Zachodniemu - enklawie powstałej w środku komunistycznego państwa. Niezwykle czytelna wymowa tego daru miała udzielić wsparcia mieszkańcom zachodniej części miasta, którą przez 1 rok (od czerwca 1948 do maja 1949) radziecka blokada komunikacyjna próbowała odciąć od reszty świata. Głos Dzwonu Wolności słyszalny na antenie RWE był również symbolem wsparcia wolnego świata dla zniewolonych narodów bloku wschodniego. Był wzorowany na swoim słynnym amerykańskim imienniku, który przechowywany jest w Muzeum (Independence Hall) w Filadelfii. Amerykański Dzwon Wolności (Liberty Bell) ulany został pomiędzy 1751 a 1752 we wspomnianej londyńskiej ludwisarni Whitechapel. Jest on stosunkowo niewielki, waży zaledwie 943 kg, jego wysokość wynosi 1 m, a dolna średnica 59 cm. Jednakże pozostaje symbolem amerykańskiej niepodległości. Jego dźwięk towarzyszył pierwszemu publicznemu odczytaniu Deklaracji Niepodległości 5 lipca 1776 roku (a nie jak się powszechnie przyjmuje uchwaleniu jej treści przez Kongres Kontynentalny, które miało miejsce dzień wcześniej). Od 1846 roku dzwon ten pozostaje pęknięty.
Do najbardziej znanych dzwonów zegarowych zalicza się również instrument z Wieży Zegarowej na Placu św. Marka w Wenecji. Umieszczony jest nad XV-wiecznym czasomierzem, uchodzącym w średniowiecznej Europie za jeden z cudów ówczesnej techniki. W istocie jest to równocześnie zegar i kalendarz - wskazuje nie tylko godziny, ale również fazy Księżyca, znaki zodiaku, dzień, miesiąc i rok. Cechą szczególną weneckiego zegara jest to, że nie tylko jego tarcza jest wyeksponowana. Dobrze widoczny jest również dzwon zegarowy - stanowi on bowiem jakby zwieńczenie całej kompozycji architektonicznej. Po bokach dzwonu umieszczone są rzeźby strażników, zwanych przez wenecjan maurami. Wydzwaniają oni pełne godziny uderzając w dzwon trzymanymi w rękach młotami.
Jedną z najbardziej rozpoznawalnych melodii towarzyszących odmierzaniu czasu należy również hejnał z wyższej wieży Mariackiej (tzw. strażnicy albo hejnalicy) w Krakowie. Jego początki sięgają 1241 roku, kiedy to miał miejsce najazd Tatarów na miasto. Raptownie urywającą się melodię krakowskiego hejnału upamiętnia śmierć trębacza, którego dosięgła tatarska strzała, gdy ostrzegał miasto przed zbliżającym się wrogiem. Tyle legenda. Faktem jest, że w XIII-wiecznym Krakowie dźwięk trąbki był znakiem do otwierania i zamykania bram miejskich. Używano go również do sygnalizowania niebezpieczeństw - najazdów, czy pożarów. Zrozumiałe jest więc, że kontynuując pradawną tradycję, dziś hejnał odgrywają strażacy. Prawdopodobnie w XVI wieku hejnał zaczęto grać co godzinę. Jak widać trąbka już wtedy wspomagała dzwony zegarowe. Jednakże w II połowie XVIII wieku miasta nie stać było na opłacenie etatowych trębaczy i hejnał zamilkł. Tradycję codziennego odgrywania hejnału na cztery strony świata, o każdej pełnej godzinie, przywrócono na początku XIX wieku, dzięki prywatnej fundacji krakowskich mieszczan. Hejnał poprzedzany jest biciem w dzwon Zegarowy, znajdujący się na tej samej wieży. Liczba uderzeń dzwonu odpowiada danej godzinie. Od 1927 roku hejnał z wieży Mariackiej nadawany jest codziennie na żywo, w południe na falach Polskiego Radia.
Również toruńskie dzwony miały swój medialny epizod. Melodia bicia pięciu dzwonów kościoła farnego śś. Janów była sygnałem rozpoczynającym jedną z audycji nadawanych w XX-leciu międzywojennym na fali Pomorskiej Rozgłośni Polskiego Radia z Torunia.
W utworach muzycznych zwykle używa się strojonych dzwonów orkiestrowych, wykonanych w formie zestawu długich rur. Wykorzystywali je zarówno wielcy kompozytorzy muzyki klasycznej np. Ryszard Wagner w „Parsifalu”, jak i współczesne gwiazdy muzyki popularnej np. Mike Oldfield w „Tubular bells”. Jednak czasem muzycy celowo wykorzystują dźwięk konkretnego dzwonu niestrojonego, który wybierają specjalnie ze względu na jego wyjątkowe znaczenie. Toruńska kompozytorka Magdalena Cynk jest autorką „Kantaty inkorporacyjnej na orkiestrę, chór i dzwon Tuba Dei”. Prawykonanie tego utworu miało miejsce 29 maja 2004 roku na Rynku Staromiejskim w Toruniu, w czasie uroczystych obchodów 550 rocznicy powrotu miasta do Korony. Dzwon Tuba Dei po raz pierwszy w swej historii znalazł się w partyturze muzycznej. Wcześniej, na przełomie XIX i XX wieku, Władysław Żeleński (kompozytor, pianista i pedagog) mieszkając w Krakowie komponował utwory oparte na muzyce dzwonów, wykorzystywał przy tym brzmienie wawelskiego Zygmunta. Z Krakowem wiąże się tez ciekawe wydarzenie muzyczne. 11 listopada 2000 o godzinie 17 wykonano tam Symfonię Dzwonów Miasta, w której zabrzmiało w sumie kilkadziesiąt dzwonów z 22 kościołów, m.in. z wawelskiej katedry i kościoła Mariackiego. Twórcą koncepcji tego typu koncertów, wykonywanych wcześniej w wielu miastach Europy i Ameryki, jest hiszpański muzyk Llorenc Barber. Przygotowując krakowską symfonię spędził on w mieście sporo czasu aby poznać dzwony i układ urbanistyczny miasta. Na tej podstawie opracował dokładny harmonogram dzwonienia, do którego zaangażowano w sumie 88 dzwonników. Dzwony, także te, do których obecnie podłączony jest elektryczny mechanizm kołysania, uruchamiane były ręcznie.
Na koniec warto jeszcze wspomnieć o zrealizowanym w latach 2000-2002 projekcie pod nazwą Australijski Dzwon. Tamtejsi muzycy, wśród nich odlewnik i kompozytor, postanowili stworzyć całkowicie nowy instrument - nazwany przez nich dzwonem harmonicznym (idealnym) - o z góry zadanych walorach muzycznych. Do projektowania dzwonów wykorzystują oni metody komputerowe. Efektem ich prac jest instalacja pod nazwą Federacja Dzwonów. Została ona otwarta 26 stycznia 2002 roku w Birrarung Mar w Melbourne i zwieńczyła uroczyste obchody 100-lecia powstania Związku Australijskiego (1901 r.). Na instalację składa się 39 dzwonów, z których najcięższy ma masę około 1,2 tony. Dzwony są zamocowane na smukłych kolumnach do góry dnem i mają dość ekstarwaganckie kształty - większość z nich przypomina stożki lub misy. Głos tych dzwonów jest przyjemny dla ucha, przypomina nieco dźwięk gongu liturgicznego. Wielu wspólczesnych kompozytorów napisało utwory specjalnie na ten nowatorski instrument. Na Federacji Dzwonów gra się na klawiaturze komputera, który steruje młotkami znajdującymi się wewnątrz czasz instrumentów.
Można przypuszczać, że gdyby w II połowie XVI wieku sytuacja gospodarcza Torunia nie uległa pogorszeniu, co później pogłębił jeszcze cykl długotrwałych wojen, to zapewne mieszczanie toruńscy, podobnie jak gdańszczanie, ufundowaliby w końcu swemu miastu kurant lub nawet carillon. Ślady wcześniejszej rywalizacji obu miast, pozostających w tym samym kręgu kulturowym, widoczne są w tempie wznoszonych wówczas budowli i ... fundowanych dzwonów. Być może powstanie w 1500 roku Tuba Dei było odpowiedzią torunian na odlanie w 1453 roku w Gdańsku dzwonu Gratia Dei, o dolnej średnicy 2,18 m i masie około 6,8 tony (do 1500 roku pozostającego największym dzwonem w Polsce). Konkurencję handlową wygrał jednak Gdańsk i to właśnie tam pod koniec XVI wieku pojawiły się dwa złożone z kilkunastu dzwonów kuranty. Następnie, w 1738 roku na wieży kościoła św. Katarzyny w Gdańsku zainstalowano 35 dzwonowy karylion sprowadzony z Holandii. W owym czasie Toruń z trudem dokonywał reperacji wieży ratuszowej, uszkodzonej przez ogień szwedzkich armat podczas oblężenia miasta w 1703 roku i zlecał już tylko wykonanie nowego zegara wieżowego wraz z dzwonami zegarowymi. Niestety na wieżę Ratusza Staromiejskiego w Toruniu nie powrócił już nigdy renesansowy hełm. A zatem w mieście nie było w owym czasie nawet odpowiedniego miejsca do zainstalowania carillonu. Wnętrza istniejących gotyckich wież, o grubych murach i stosunkowo wąskich otworach nie pozwalają bowiem na takie rozmieszczenie kilkudziesięciu dzwonów, aby ich dźwięk mógł się swobodnie rozchodzić i brzmieć w pełnej krasie.
Jednak w 1899 roku na Rynku Staromiejskim pojawiła się nowa, wyniosła 64-metrowa wieża kościoła pod wezwaniem Św. Ducha, którą wieńczy okazały neobarokowy hełm. Pierwotnie na wieży świątyni należącej do 1945 roku do luteran zawieszone były 3 dzwony. Obecnie znajdują się tam dwa spiżowe instrumenty: większy z 1898 roku o dolnej średnicy 0,97 cm i sygnarek z 1961 roku o dolnej średnicy 0,31 m. Oba dzwony pozostają nieczynne od czasu pożaru kościoła w nocy z 8 na 9 maja 1989 roku. Obszerne wnętrze górnej kondygnacji wieży jest w stanie pomieścić jeszcze wiele okazałych instrumentów. Jest to znakomita lokalizacja dla carillonu, który wspaniale wpisałby się w bogate dziedzictwo Torunia, jednocześnie podkreślając wyjątkowy charakter naszego miasta. Jako argumenty przemawiające za wspomnianą lokalizacją carillonu należy wymienić:

Festiwal Tour de Carillon jest imprezą, która powstała z inicjatywy Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego Pana Piotra Całbeckiego. Koncerty muzyki carillonowej są doskonałą okazją do tego, aby idea ubiegania się Torunia o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w roku 2016 zagościła w świadomości mieszkańców całej Polski.